Blogger Widgets

środa, 19 sierpnia 2015

Camino de Santiago - relacja, cz. 1

Relacje z wędrówki z Irun do Santiago de Compostela oraz Fisterry i Muxii, lipiec/sierpień 2015.

Część 1  

Wyprawę zacząłem w Szczecinie, gdzie poznałem Grzegorza, z którym zgadałem się przez internet i mieliśmy razem zacząć wędrówkę. Szybko udajemy się do Kołbaskowa i tam zaczynamy łapać stopa do Hiszpanii.

Idzie nam bardzo łatwo, bo po 5 minutach zatrzymuje się kierowca i zabiera nas pod Hannover. Później następny stop i jesteśmy już pod Paryżem. Tam zaczynają się problemy, bo nie udaje nam się złapać nic przez kilka godzin, więc decydujemy się na zmianę stacji i wjeżdżamy do Paryża. Szybka przeprawa przez miasto i lądujemy na południowych krańcach stolicy. Jest jeden kierunek - Bordeaux i tak po kilku godzinach jesteśmy na wlocie do tego miasta. Tutaj czeka nas powtórka i musimy wjechać do miasta i przedostać się na wylotówkę. Stamtąd łapiemy już stopa do samego Irun, gdzie zaczynamy wędrówkę. Podróż ze Szczecina do Irun zajęła nam 5 dni.


W Irun udajemy się do schroniska dla pielgrzymów (albergue), gdzie wyrabiamy credenciale (paszport pielgrzyma). Robimy małe zakupy (jak się okazało za małe, bo zapomnieliśmy, że w niedziele markety w Hiszpanii są nieczynne), pranie i idziemy spać, bo następnego dnia rozpoczynamy już wędrówkę. Pobudki zwykle są o godzinie 6 rano. W Albergue w Irun hospitalera puściła nam muzyczkę, więc wstaliśmy z dodatkową energią.


Pogoda pierwszego dnia mało hiszpańska, bo duże zachmurzenie, ale jak się później okazało mieliśmy wielkie szczęście z pogodą, bo przez całą drogę tylko 4 razy padało.


Trasa z Irun do San Sebastian (25 km) jest bardzo piękna. Przewaga lasów i spore wzniesienia. Idzie się w blisko morza. Trasa więc malownicza w piękne widoki na Zatokę Biskajską i urwiste wybrzeże. 


 Przeprawa na drugą stronę w Pasaia 




Po 25 km dochodzimy do San Sebastian, jednego z ładniejszych miast na całym Camino del Norte. Tam też robimy dłuższą przerwę na plaży (między innymi pierwszy raz kąpiemy się w Zatoce Biskajskiej).

San Sebastian


Po wyjściu z San Sebastian natrafiamy na mały punkt dla pielgrzymów. Możemy wlepić sobie pieczątkę oraz ugasić pragnienie. Do Santiago jak widzimy pozostało 795 km drogi. Pierwszego dnia dochodzimy aż do Orio (42 km). Zatrzymujemy się przy kościółku. Tam jemy kolacje i idziemy spać.

Chwila relaksu przed noclegiem


Drugi dzień rozpoczął się zdecydowaną poprawą pogody. Od rana tylko Słońce i bardzo ciepło. Cały czas nie opuszczają nas piękne, nadmorskie widoki. Za Orio poznajemy także dwójkę Polaków, Dorotę i Sławka. Od tego momentu idziemy w czwórkę. Sławek, żołnierz ze Szczecina, rozpoczął wędrówkę również 5 lipca, natomiast Dorota, nauczycielka z Warszawy, 4 lipca. Nie wiedzieliśmy jeszcze, że będzie nam dane razem dojść aż prawie do samego Santiago. Wszyscy myśleliśmy, że powiemy sobie... o Polacy, Hej!.. a później nara. Było jednak inaczej i razem w naprawdę dobrej atmosferze (czasami małe spięcia oczywiście) wędrowaliśmy.





Zumaia

Bydło - niezliczona liczba na szlaku

Zejście do miasta

Przechodzimy przez takie nadmorskie miejscowości jak Zarautz, Zumaia, by wieczorem zatrzymać się w miejskim schronisku w Deba, które znajduje się w dawnym budynku dworcowym. Tego dnia zrobiliśmy około 27 kilometrów. Wieczorem idziemy jeszcze na plaże pomoczyć nogi i wypić piwko.



Trzeciego dnia naszej wędrówki chcemy dojść do klasztoru Cystersów w Ziortza. Po naprawdę wyczerpującym dniu udaje nam się to i po godzinie 15 meldujemy się u bram klasztoru.





 Ekipa w drodze do klasztoru Ziortza

Atmosfera miała być wspaniała i tak też była. Nie zapomnę wieczornej modlitwy, kiedy to Ojcowie śpiewali różne pieśni. Jeden z ciekawszych noclegów na całym Camino! Odcinek Deba - Ziortza bardzo górzysty. Można było się porządnie spocić, ale było warto!

Kierunek Santiago

Dziedziniec klasztoru w Ziortza

Polskie Beskidy?

4 dzień nie należał do najciekawszych (Ziortza - Lezama: 37 km). Trasa w lesie bardzo rozkopana przez sprzęt, bo akurat trwała wycinka drzew. Pogoda też się popsuła i pierwszy raz spadł deszcz, niewielki, ale jednak nie wędrowało się przyjemnie. Miłym akcentem był nocleg w Lezamie, gdzie hospitalero nas ugościł i zrobił nam pranie.

Bilbao

Kolejny dzień wędrówki (5). Idziemy tylko 16 kilometrów i zatrzymujemy się w Bilbao. Pierwsze większe miasto po San Sebastian - stolica Kraju Basków. Jesteśmy bardzo ciekawi atmosfery i to jak wygląda. Mnie osobiście jakoś specjalnie nie zauroczyło, bo zdecydowanie bardziej wolę mniejsze mieściny, ale jakoś szczególnie brzydkie też nie jest. Trzeba przyznać tylko, że jest ogromne!

Ulicami Starego Miasta

 Bilbao - schronisko i wspólny obiad

Przeprawa przez most na drugą stronę rzeki w Portugalete 

 Plaża w Pobena

W Pobena znajduje się schronisko położone tylko kilkaset metrów od plaży. Szybko tutaj kończymy naszą wędrówkę, z obawy, że może nie być już miejsca. Na miejscu jesteśmy dokładnie w południe. Ku zaskoczeniu przed nami jest już kilkanaście osób. Czekamy wytrwale do 15, aż otworzą albergue i idziemy relaksować się na plaże.

Przez pierwsze 6 dni przeszliśmy 174 kilometrów. Był to piękny, bardzo nadmorski etap.

Już wiedzieliśmy, że atmosfera Camino jest nie do opisania. Każdy dzień przynosił nam niesamowitą radość. Wstawaliśmy z uśmiechem na twarzy, bo wiedzieliśmy, że trzeba go jak najbardziej wykorzystać. Do tego te wszystkie piękne chwile, które spotykały nas każdego dnia. Camino jest niewyobrażalnie piękne.

Następne dni TUTAJ.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz