Blogger Widgets

niedziela, 13 sierpnia 2017

Z plecakiem po Norwegii - Molde i Romsdalseggen


Do Norwegii wracam bardzo chętnie, a to z kilku powodów. Przede wszystkim doskonałe połączenia lotnicze z Polski za bardzo małe pieniądze, ale głównie z powodu obłędnych krajobrazów. W tym roku padło na Molde i piękny region More og Romsdal. Lecąc nawet na kilka dni można dobrze zaplanować czas i odbyć krótką wędrówkę po okolicy. Oto moja propozycja trasy.




Lądujemy w Molde i co dalej? Miasto nie zachwyca swoją urodą, dlatego spacer po nim zostawiłbym na koniec naszego wypadu i od razu z lotniska udałbym się w góry. Jest to o tyle proste, że lotnisko jest na obrzeżach miasta. Bardzo blisko portu lotniczego znajduje się przystanek autobusowy Lergrovik Fannefjordtunnelen skąd odjeżdżają busy nr 420 do Andalsnes. To tam zaczynamy naszą przygodę z norweską przyrodą. 

Miasto typowo przemysłowe z mało ciekawą architekturą co widoczne jest z góry


Charakterystyczne oznaczenie szlaku. W Norwegii każdy szlak znakuje się tak samo. Jest to czerwona litera T lub czerwona kropka. Na skrzyżowaniach szczególną uwagę należy więc zwrócić na właściwy kierunek trasy.

Im wyżej tym widoki coraz bardziej zapierały dech w piersiach




Pierwszą noc spędzamy w namiocie na wysokości ponad 800 m.n.p.m.. Rano budzi nas taki widok z namiotu.








Krajobrazy są fantastyczne! Brak słów by opisać uczucie, kiedy wędruje się w takim otoczeniu.















Odpoczynek na szczycie





Romdalseggen to grzbiet górski o długości ponad 10 kilometrów znajdujący się w Alpach Sunmorskich. Jego najwyższym szczytem jest Blanebba o wysokości 1320 m. Jest kilka tras do wyboru. Zarówno łatwa, dostępna dla rodzin z dziećmi jak trudna dla doświadczonych turystów. Wędrujemy po grani z dość dużą ekspozycją.




Tych chwil nigdy się nie zapomni. Możliwość wędrowania po Romsdalseggen jest obłędną sprawą. Pod koniec czerwca w górach jest jeszcze sporo śniegu.



Oznaczenie szlaków w  Norwegii






Mapa okolic Andalsnes, gdzie rozpoczęliśmy naszą wędrówkę po Norwegii. Najpierw szlak zaprowadził nas stromą drogą na szczyt Nesaksla. Następnie udaliśmy się w kierunku Mjolvafjellet na wysokość 1216 m.n.p.m.. Dalej zaczyna się już bardzo trudna trasa na Blanebba, więc warto ocenić swoje siły i w odpowiednim momencie odpuścić sobie, schodząc drogą przez Hognosa do uroczej mieściny Isfjorden.

I to w Isfjorden pogoda diametralnie się zmieniła. Na Romsdalseggen mieliśmy spore szczęście do pogody, bo wiał lekki wiaterek i było umiarkowane zachmurzenie. Za Isfjorden nadciągnęły ciemne chmury i zaczęło padać. Do tego zrobiło się niesamowicie zimno!





Ostatnie domki, za chwilę wejdziemy w prawdziwą norweską dzicz



Udajemy się w kierunku schroniska Masvassbu. Jest zimno i mokro. Marzymy tylko, aby się wygrzać przy kominku i wypić gorącą herbatę.

W oddali nad jeziorem widzimy już nasze schronisko


Kilka razy musieliśmy forsować małe rzeczki, ale to następny dzień mocno zapisze nam się w pamięci. Małe strumyczki wezbrały do takiej wielkości, że nie dało się je przejść! Straciliśmy mnóstwo czasu, aby znaleźć w miarę bezpieczne miejsce. W końcu się udało. Cali szczęśliwi ruszyliśmy dalej, nie widząc, że to dopiero początek atrakcji.

Masvassbu


Następnego dnia ruszyliśmy w kierunku Skorgedalsbu do kolejnego schroniska. Ten dzień zapamiętamy jako walkę z wielką wodą. Była ona wszędzie. Całe zbocze spływało wodą, a szlak zamienił się w jeden wielki basen. Do tego sporo czasu straciliśmy na forsowanie "strumyczków".


Trasa naszej wędrówki (dzień 2 i 3) z Isfjorden przez Masvassbu i Skorgedalsbu do Torvika, gdzie kończymy nasz trekking po norweskich  fiordach i zabieramy się autobusem do Molde.




Port jachtowy w Molde






Norwegia jest niesamowicie piękna i bardzo polecam wybrać się tam. Idealne miejsce na aktywny weekend z dala od hałaśliwych miast. A tu do poczytania wszystko o wędrowaniu po okolicy ALESUND.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz